poniedziałek, 11 lipca 2011

Rozdział XIII

- Serio Elizabeth się przespała z Georgiem?! - rżał jak głupi Jonathan, któremu właśnie Taylor i James opowiadali sytuacje z wczoraj. Chłopcy właśnie wchodzili do salonu.
- Coś tu gnije - powiedział Taylor, wąchając powietrze.
- AAA! Co to, kurwa?! - zaczął krzyczeć Jon, widząc na sofie "umierającą" osobę i zaczął ją dźgać palcem. - To żyje! - i pobiegł schować się za Taylora.
- Odwalcie się, nienawidzę świata - odparła i schowała się pod poduszkę. Po chwili wydobył się długi i rozpaczliwy jęk.
- Oj, Elizabeth, ludziom zdarzają się gorsze rzeczy - zaczął pocieszać ją Taylor.
- No chyba nie - wybuchł śmiechem James.
Z pod poduszki wyjrzała El. - No chyba zapomniałeś jak Cię Stacy zaczęła gwałcić!
- Mieliśmy nie poruszać tego tematu - zamachał rękoma, uronił łezkę i poszedł szukać pocieszenia u Jonathana.
Po chwili wbiegła do ulubionego miejsca tancerzy, Nathalie
- Wszędzie was szukałam! Mam genialny pomysł!
Rozległ się jęk przerażenia. "Genialne pomysły" były najczęściej nie tak genialne jak się Nathalie wydawało.
- Lecimy opalać tłuszcz do Miami! - i zaklaskała w dłonie.
Tancerze nie mogli uwierzyć, że ich szefowa wpadła na tak fajny pomysł, więc również zaklaskali w dłonie. Jedynie Elizabeth nadal rozpaczała pod poduszką. Zdziwiona Nathalie podeszła do niej, odkryła poduszkę, krzyknęła z przerażenia i ponownie zakryła jej twarz. 
- Rozkazuję Ci doprowadzić się do stanu względnej używalności.

♠♠♠

Gdy dojechali na miejsce i sprawy organizacyjne zostały powierzchownie załatwione, Prosiaczki pobiegły na zakupy. Zaopatrzyli się we wszelakie alkohole, dziewczyny pochowały to do swojej torby. Gdy wychodzili ze sklepu wpadli na Nathalie, nieszczęśliwie puknęły o siebie butelki i rozległ się charakterystyczny dźwięk. Czujna szefowa powiedziała do Elizabeth
- Otwieraj torbę! 
- Yyy... Patrz Jonathan Davis tam biegnie ze zgrają zombie! 
- GDZIE?! - w momencie osłabionej czujności szefowej, wszyscy uciekli do ośrodka.

Koło 22, po ostatniej kontroli Nathalie, wszyscy dla bezpieczeństwa wybrali się pić do lasu. Gdy wszystkim alkohol uderzył do głowy, zrobiła się chwilowa cisza, aby jej zapobiec Taylor zaczął mówić
- ale by było przejebane gdyby ten obojnak, Nathalie nas przyłapała. Ale jesteśmy tak zajebiści, że nie pijemy w pokoju, hyhy, ale ją zrobiliśmy.
Podczas gdy on to mówił, w miarę przytomna Barbie pokazywała mu mimiką, że ma się zamknąć. Niestety chłopak, który nie słyną z intelignecji, na to nie wpadł.
- Zamknij się - wyszeptała w końcu.
Chłopak kierowany wzrokiem innych, obejrzał się i zobaczył szczerzącą się Nathalie.
- Z czego się szczerzysz?
- Mam defekt twarzy, po prostu. - zamilkła, po chwili kontynuowała - byliście za cicho, wiedziałam że coś knujecie. Ale macie przejebane, wee! - zgodnie z tradycją zaklaskała w dłoni i radośnie odeszła. Zapanowała cisza. 
- Skoro ona już wie, to może wróćmy do pokoju i zapijmy się do końca? - zaproponował James.
Wszyscy się zgodzili. W końcu istniała nikła nadzieja, że wypiją taką ilość że nie dożyją do jutra. Mimo początkowych zamiarów, impreza ponownie się rozkręciła i zrobiło się zabawnie. Może nie dla Elizabeth, która niestety zasnęła.
- Zróbmy jej coś! - zarządziła ukochana siostra, Barbie.

♠♠♠

- Aaa! Co jest kurwa?! Moje włosy, moje włooooooosy - przerażona i wkurwiona jednocześnie Elizabeth stała przed lustrem. 
Zamiast jej lśniących, brązowych włosów, była blond platyna, z różowymi pasemkami. W ataku furii pobiegła pod prysznic licząc że jakoś uda jej się to zmyć, przynajmniej pasemka. Gdy się rozbierała, ujrzała na prawym żebrze tatuaż - króliczka playboya. Ponownie się ubrała i pobiegła na stołówkę, gdzie wszyscy pochłaniali śniadanie w wielkich ilościach, jak wygłodniali. To za sprawą tego, że okrutna Nathalie ciągała ich na jakieś okropnie długie spacery, po polach, lasach, plażach. Ale mniejsza o tym. 
Rozwścieczona Elizabeth stanęła przed Barbie 
- To twoja sprawa! - i wylała siostrze owsiankę na głowę. Ta oczywiście nie pozostała jej dłużna i przyłożyła siostrze z otwartej. 
- Przynajmniej wyglądasz jak człowiek! 
- Jak człowiek?! Ty to nazywasz człowiekiem?! Wyglądam jak jebany plastik! Jak... jak Ty!
- Jak możesz mnie tak obrażać?! Jestem milion razy ładniejsza od Ciebie!
El. niewiele myśląc chwyciła tartę cytrynową i rozsmarowała siostrze na twarzy.
- Bitwa na żarcie! - krzyknął uradowany Taylor. W trakcie zabawy weszła Nathalie, która przypadkowo dostała jajkiem po twarzy

♠♠♠

- Mówiłam, że to jest abstynencki tydzień! Mieliście nie pić, tak?! Poza tym mogłabym wam to już odpuścić, ale bitwa na jedzenie?! Wiecie jaką karę musimy zapłacić?! Będziecie czyścić wszystkie kible szczoteczką do zębów! Może to was czegoś nauczy - wrzeszczała wściekła szefowa
- Ale to nie tak, Nathalie to znów było UFO! - jęknął Taylor
- Taylor! Cholera, drugi raz w to nie uwierze!
- A to szkoda - mruknął pod nosem
Nathalie zmierzyła go wzrokiem zabójcy. Chłopak od razu zamilczał. 
- Jeszcze słowo, a zadzwonie do Victora!
- Błagamy nie! Bo będą karne pompki... inne takie okropne rzeczy. I będziemy musiły ściąć paznokcie!!! - zapłakały bliźniaczki. Najwyraźniej wspólna rozpacz, połączyła je po ostatniej ciężkiej kłótni. 
- Więc macie być grzeczni! A teraz marsz do namiotów, wracamy do domu.
- Ale to nie fair, mieliśmy wyjeżdżać pojutrze! - oburzył się James
Nathalie wyjęła telefon z kieszeni i udawała że dzwoni, wszyscy tancerze zerwali się i wybiegli z pokoju z dzikim okrzykiem. Chwile podyskutowali nad tym że life is brutal i poszli się spakować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz